2013-05-25 Nagroda za heroizm!
Dodane przez dnia May 25 2013 20:36:15
Przed Błażowianką w dzisiejszym spotkaniu została wysoko postawiona poprzeczka. Sawa Sonina wicelider tabeli i jedyny zespół, który teoretycznie mógł pomieszać szyki w awansie do IV ligi Jedności Niechobrz, na dodatek przeciwnik, z którym podopiecznym Tomasza Drewniaka nigdy się nie wiodło. Od pierwszej minuty dzisiejszego meczu do natarcia ruszyli gospodarze i uzyskali optyczną przewagę. W 11 minucie po dośrodkowaniu z prawej strony Crespo zdążył wybić piłkę na korner przed nadbiegającym rywalem. Dwie minuty później kolejne prostopadłe podanie w pole karne i dośrodkowanie na piąty metr, którego nie zamknął napastnik Sawy. W 14 minucie po wybiciu piłki przed siebie przez Crespo tylko dzięki ofiarności naszych obrońców, którzy zablokowali zmierzającą do siatki piłkę nie straciliśmy gola. W 16 minucie Holender otrzymał piłkę w polu karnym i tylko niedokładnemu przyjęciu jej gospodarze zawdzięczali, że nie przegrywali. W 18 minucie po przekątnej piłce od Serwatki Talerzyk uderzył z 10 metrów, ale wprost w Naroga. Gdy wydawało się, że gra staje się wyrównana gospodarze przeprowadzili krótką kontrę.

Rozszerzona zawartość newsa
Przed Błażowianką w dzisiejszym spotkaniu została wysoko postawiona poprzeczka. Sawa Sonina wicelider tabeli i jedyny zespół, który teoretycznie mógł pomieszać szyki w awansie do IV ligi Jedności Niechobrz, na dodatek przeciwnik, z którym podopiecznym Tomasza Drewniaka nigdy się nie wiodło. Od pierwszej minuty dzisiejszego meczu do natarcia ruszyli gospodarze i uzyskali optyczną przewagę. W 11 minucie po dośrodkowaniu z prawej strony Crespo zdążył wybić piłkę na korner przed nadbiegającym rywalem. Dwie minuty później kolejne prostopadłe podanie w pole karne i dośrodkowanie na piąty metr, którego nie zamknął napastnik Sawy. W 14 minucie po wybiciu piłki przed siebie przez Crespo tylko dzięki ofiarności naszych obrońców, którzy zablokowali zmierzającą do siatki piłkę nie straciliśmy gola. W 16 minucie Holender otrzymał piłkę w polu karnym i tylko niedokładnemu przyjęciu jej gospodarze zawdzięczali, że nie przegrywali. W 18 minucie po przekątnej piłce od Serwatki Talerzyk uderzył z 10 metrów, ale wprost w Naroga. Gdy wydawało się, że gra staje się wyrównana gospodarze przeprowadzili krótką kontrę. Najpierw goście reklamowali rękę rywala przy linii bocznej, sędzia jednak nie zareagował, Graczyk ograł Baru i dośrodkował po ziemi do niepilnowanego Woźniaka, a ten z 12 metrów w długi róg dokonał zwieńczenia dzieła i Sawa w 25 minucie objęła prowadzenie. Cztery minuty później powinien być remis, jednak po znakomitym podaniu od Serka, Holender przestrzelił w wybornej sytuacji. Od tego momentu na boisku niepodzielnie panowali gospodarze, w 37 minucie po wymanewrowaniu defensywy Błażowianki napastnik Sawy trafił w słupek, kolejny strzał w dobrej sytuacji bramkowej minął słupek Kudłatego o centymetry. Po przerwie Błażowianka postawiła na wymianę ciosów, z której jednak to miejscowi stwarzali klarowniejsze okazje. Jednak w wykańczaniu ich nie było najlepiej. Gdy trener Błażowianki dokonał trzech zmian, w grze gości dało się zauważyć to coś, czyli widoki na bramkę. W 72 minucie Holender po podaniu prostopadłym miał przed sobą tylko Naroga, lecz strzelił centymetry obok słupka. Bramka wyrównująca powinna paść w 78 minucie, gdy Majster kapitalnie podał do Mafii, ale ten w sytuacji sam na sam z Narogiem nie potrafił oddać celnego strzału. Ryzykowna gra w obronie w ostatnich dziesięciu minutach mogła przynieść kolejne straty bramkowe. W 82 minucie po faulu w odległości 20 metrów od bramki, Woźniak minimalnie przestrzelił obok okienka, w 85 zaś po kolejnym przewinieniu tym razem Bastka, znów Woźniak uderzał, ale Kudłaty kapitalnie sparował piłkę na róg. W 85 minucie jakim cudem nie straciliśmy bramki wiedzą chyba tylko Kanarek i Kudłaty. Strzał z dziesięciu metrów zatrzymał dwa metry przed bramką Kudłaty, odbitą piłkę do pustej bramki mógł skierować zawodnik Sawy, uderzył niby prawidłowo, ale Kanarek fantastycznym wślizgiem na spółkę z Kudłatym wybili futbolówkę na róg. Gdy zegar wskazał 90 minut, arbiter główny za zwalnianie gry przez miejscowych doliczył pięć minut. W 93 minucie Błażowianka po faulu przy linii bocznej wykonywała rzut wolny, w polu karnym zameldowało się ośmiu graczy gości. Jednak Kanarek źle wykonał dośrodkowanie i Sawa mogła ryszyć z szybką kontrą, jednak znakomicie zachował się Bastek szybko faulując gracza miejscowych. Gdy kibice już opuszczali stadion zadowoleni z kompletu punktów, Błażowianka wywalczyła jeszcze rzut rożny. I tym razem Kanarek źle dośrodkował futbolówkę w szesnastkę, tam jednak Walas i spółka fatalnie interweniowali, a odbita piłka od golenia Czokli wpadła pod nogi Crespo, który z pięciu metrów pokonał Naroga. Strzelec utonął w objęciach kolegów, a arbiter po rozpoczęciu gry ze środka zakończył spotkanie. Po meczu wierni fani zgotowali swym pupilom owację na stojąco odśpiewując głośne "dziękujemy". Za grę trzeba pochwalić cały zespół, który walczył do upadłego o każdy centymetr boiska.


Sawa Sonina - Błażowianka Błażowa 1:1 (1:0)

1:0 Dariusz Woźniak (25)
1:1 Mateusz Początek (90+5 w zamieszaniu podbramkowym, po asyście Pawła Chuchli)

Błażowianka : Łukasz Wielgos - Mateusz Początek, Tomasz Drewniak, Bartosz Szczygieł, Mateusz Jamróz, Marek Kruczek (52 Rafał Kanach), Piotr Woźniak (86 Paweł Chuchla), Tomasz Sobczyk (52 Sebastian Bober), Hubert Serwatka, Marcin Sobkowicz (86 Ireneusz Jamrozik), Artur Dziepak (56 Piotr Kruczek).

Sędziował : Łukasz Strzępek jako główny, Tomasz Sitarz i Rafał Rajzer z Rzeszowa.