Górnovia to przeciwnik z jakim zmagała się Błażowianka w piętnastej kolejce rozgrywek V ligi. W piątkowy wieczór okazało się, że podopieczni Tomasza Orłowskiego znów będą musieli sobie radzić bez najlepszego snajpera Piotra Kruczka, który został "zawieszony" przez działaczy OZPN w Rzeszowie, decyzja niezrozumiała ale... Na domiar złego znów rozjemcą meczu był Daniel Krasowski bardzo kontrowersyjny sędzia, przy którym nie wygraliśmy meczu. Rozpoczęło się dość ostrożnie, obie drużyny badały wzajemnie swe siły, lepsze wrażenie sprawiali goście i w pierwszej fazie oddali dwa celne strzały, które pewnie wyłapał Ireneusz Jamrozik. Z upływem minut do głosu zaczęli dochodzić gospodarze i pod bramką Zabłockiego zaczęło się robić gorąco. Brakowało jednak dokładności. Po zagraniu z linii końcowej Tomasza Drewniaka nie było nikogo kto zamknąłby akcję, potem w podobnych przypadkach zabrakło ostatniego celnego podania. W 35 minucie Mateusz Początek mijał jak tyczki swych przeciwników i został sfaulowany w polu karnym, niestety arbiter nie zareagował. To tym, że arbiter ten seryjnie popełnia błędy mogliśmy przekonać się minutę później, gdy wyprostowaną nogą w Marcina Mijalnego wszedł gracz gości, znów arbiter nie użył gwizdka. W drugiej połowie nastąpiły w Błażowiance dwie zmiany, które miały przynieść jeszcze lepszą grę niż dotychczas. Jednak w 50 minucie przysnęli nasi obrońcy, piłka odbiła się od Marcina Sobkowicza i wpadła pod nogi Radomskiego, który na nasze szczęście strzelał zamiast podawać do lepiej ustawionych kolegów. Ta sytuacja podziałała na gospodarzy jak płachta na byka i ruszyli do szturmu. W 57 minucie Marcin Mijalny trącił piłkę do Tomasza Drewniaka a ten z 22 metrów huknął w samo okienko Zabłockiego, który nawet nie zareagował. Bramka dla której warto było wybrać się na boisko Błażowianki. Pięć minut później koronkowa akcja z udziałem Początka, który zagrywa na piąty metr pola karnego tam Drewniak przepuszcza piłkę między nogami a niepilnowany Mirosław Makara strzałem nad Zabłockim uwieńcza swą dobrą grę bramką. Gospodarze nie zluzowali i nadal wiedli prym na placu gry. Z prawej strony szalał Mateusz Początek, ogrywający niemiłosiernie defensorów gości, w środku prym wiedli Drewniak z wszędobylskim Mijalnym. Nawet defensywnie ustawiony Adam Chuchla miał swoje kilka sekund, gdy po jego dośrodkowaniu Wojciech Kruczek głową niewiele przestrzelił obok słupka. W 80 minucie znów koronkowa akcja z udziałem wspomnianego wyżej Początka, który zagrywał do Makary, ten sprytnie przepuścił futbolówkę do Drewniaka, lecz ten ostatni przegrał pojedynek z Zabłockim. Naprawdę dobra tego dnia grę Błażowianki jej piłkarze udokumentowali w 90 minucie gry kiedy Tomasz Ostafiński przejął piłkę na własnej połowie zagrał do Tomasza Drewniaka ten ograł dwóch rywali podał do Marcina Sobkowicza ten z pierwszej piłki do Mateusza Początka który znów poradził sobie z defensorem gości i zagrał do Mirosława Makary a ten wyłożył piłkę jak na tacy Wojciechowi Kruczkowi, który dokonał końcowego dzieła zniszczenia Górnovii.
Błażowianka Błażowa - Górnovia Górno 3:0 (0:0)
1:0 Tomasz Drewniak (57)
2:0 Mirosław Makara (62)
3:0 Wojciech Kruczek (90)
Błazowianka : Ireneusz Jamrozik - Piotr Brzęk (46 Marek Kruczek), Tomasz Ostafiński, Grzegorz Chuchla, Adam Chuchla, Mateusz Początek, Marcin Mijalny, Marcin Sobkowicz, Tomasz Drewniak, Dariusz Ślemp (46 Wojciech Kruczek), Mirosław Makara.
Górnovia : Tomasz Zabłocki - Daniel Kocurek, Michał Partyka, Marcin Gorzelany, Michał Kucharzyk, Krzysztof Głodowski, Janusz Indycki, Rafał Radomski, Paweł Kuduk (46 Dawid Pieniek), Marcin Pacuła (75 Krzysztof Kucharzyk).
Żółte kartki : Tomasz Drewniak, Ireneusz Jamrozik.
Sędziował : Daniel Krasowski z Nowej Sarzyny.