Nazwa Użytkownika Hasło      Zapamiętaj mnie
Błażowianka Błażowa - Oficjalny portal klubowy
Sunday, September 24, 2017
Nawigacja
Strona Główna
Błażowa
Klub
Zarząd
Stadion
Historia
Sponsorzy
Partnerzy
Kontakt

Seniorzy
Kadra
Wyniki
Tabela
Strzelcy

Juniorzy młodsi
Informacja
Wyniki


Wyniki Archiwalne
1959 - 1968
1968 - 1978
1978 - 1988
1988 - 1998
1998 - 2008
2008 - 2018
Błażowianka II





Stronę dla Was tworzą:

majster

Kociak

temik3

Sopel

Facebook
LKS Błażowianka Błażowa

KLIKNIJ NA HERB
Farma banerów











Historia Klubu
HISTORIA KLUBU

HISTORIA KLUBU

Historia Błażowianki sięga jeszcze lat 20-tych ubiegłego stulecia. Pierwsze wzmianki o działalności klubu sportowego Błażowianka to rok 1923 i tą datę oficjalnie uważa się za rok powstania. W tymże okresie zawiązała się drużyna siatkarzy, koszykarzy oraz sekcja lekkoatletyczna. Członkowie klubu uczestniczyli również w przedstawieniach teatralnych organizowanych przez Błażowskie Koło Studenckie. Zespół Błażowianki osiągał spore sukcesy w lekkoatletyce, gdzie Jan Jenke nie miał sobie równych wygrywając biegi płaskie i z płotkami, skok wzwyż i w dal z rozbiegu, rzut kulą i granatem, jedynie Zdzisław Krygowski potrafił dotrzymywać mu kroku i wygrywał skok w dał z miejsca. Sekcja piłkarzy rozgrywała swe mecze z sąsiadem zza miedzy LZS Kąkolówianką, kończone z reguły zwycięstwami naszych graczy. Głównymi postaciami błażowskiego klubu byli bracia Aleksander i Władysław Grażyńscy, Zdzisław Krygowski, Jan Jenke i Leon Chuchla. Rok 1927 był bardzo nieszczęśliwy dla sportowców, gdyż zmarł osiemnastoletni Aleksander Grażyński, a w niedługiej przyszłości do Jarosławia przeniósł się Jan Jenke. W 1928 roku do klubowego zarządu dokoptowano Bogumiła Krygowskiego, który objął funkcję prezesa Błażowianki. Klub w początkach lat 30-tych przechodził poważny kryzys, ubywało zapaleńców do uprawiania sportu, a i klubowa kasa świeciła pustkami. Żeby ratować zespół postanowiono wystawić dwie sztuki teatralne, z których dochód zasilił budżet. W 1932 roku błażowscy sportowcy nawiązali pierwsze sportowe kontakty z sąsiadem z Dynowa. Rozgrywano mecze siatkarskie, które cieszyły się sporym zainteresowaniem kibiców. Pojedynki były zazwyczaj bardzo zacięte i kończyły się zwycięstwami raz jednej raz drugiej ekipy. W 1993 roku rozegrano wreszcie mecz z najbliższym sąsiadem z Tyczyna, jednak gracze rywali skorzystali z pomocy rzeszowskich kolegów i rozgromili Błażowiankę 10:1, kombinacje ze składem Strugu przerwały na dłuższy czas kontakty obu klubów. Kolejny pojedynek rozegrano dopiero po dwuletniej przerwie, niestety znów zakończony porażką 1:2. Do rewanżu za ten mecz nie doszło, gdyż tym razem piłkarze z Tyczyna nie przyjęli zaproszenia i znów trzeba było czekać długo do następnej potyczki. Do grona zapaleńców dołączyli w latach 30-tych Zbigniew Opioła i Władysław Początek, którzy stali się opoką dla starszych kolegów. W tym czasie królowała lekkoatletyka oraz siatkówka. Siatkarze uczestniczyli w turnieju zorganizowanym w lipcu 1935 roku w Błażowej, gdzie uczestniczyły ekipy z Brzozowa, dwie z Dynowa i Błażowej. W finałowej potyczce Błażowianka I uległa graczom Związku Strzeleckiego z Dynowa. W turnieju rozgrywanym dwa miesiące później w Dynowie, Błażowianka wzięła srogi rewanż nie pozostawiając złudzeń rywalom. W styczniu 1936 roku Błażowianka wzięła udział w czwórmeczu siatkówki w Rzeszowie, gdzie w finale uległa KS Strzelec Rzeszów. W dniu 26 lipca 1936 roku rozegrano w Błażowej turniej siatkarski i koszykarski, do imprezy zgłosiły się zespoły z Wieliczki, Rzeszowa, Zalesia, Dynowa i Brzozowa. Turniej siatkówki wygrała Błażowianka pokonując w finale 20 Pułk Ułanów, turniej koszykówki zaś Wieliczanka wygrywając z 20 Pułkiem Ułanów. W siatkarskim turnieju kobiet wygrały panie z KS Strzelec Rzeszów pokonując Wieliczankę. 2 lutego 1936 roku prezesem klubu został Dominik Sobczyk. W dniach 3-4 czerwca 1937 roku w Rzeszowie Błażowianka uczestniczyła w turnieju siatkówki, koszykówki i lekkoatletyce. Siatkarze po porażce w finale z Resovią zajęli drugie miejsce, koszykarze już w pierwszym spotkaniu odpadli z turnieju, zaś w lekkoatletyce w biegu na 100 metrów zajęli dwa pierwsze miejsca, zwyciężyli na 3000 metrów oraz w pchnięciu kulą. Bohaterem został Leon Chuchla drugi na setkę i pierwszy na 3000 metrów. T. Stefanik wypożyczony z Wieliczki wygrał w pchnięciu kulą, zaś Meak również z Wieliczki na 100 metrów. Byli to zawodnicy wypożyczeni z Wieliczki na tenże turniej.

6 stycznia 1938 roku zwołano Walne Zebranie sprawozdawczo-wyborcze na którym rezygnację złożył Dominik Sobczyk. Licznie zgromadzeni jednogłośnie wybrali na prezesa dr. weterynarii Jana Meissnera. 17 lipca 1938 roku znów zorganizowano w Błażowej turniej piłki siatkowej, niestety z zaproszonych do udziału drużyn zgłosił się tylko Niebylec, który nie miał szans z trzema drużynami z Błażowej, wśród których zwyciężyła Błażowianka I. Do kolejnego turnieju w połowie sierpnia przystąpiło osiem drużyn w siatkówce i trzy w koszykówce. Okazały puchar powędrował do Dynowa po zwycięstwie w finale z Resovią. Błażowianka zajęła trzecie miejsce. W turnieju koszykarskim najlepsza okazała się Błażowianka wygrywając z GKS Dynów. W ostatnim turnieju przed II wojną światową 27 sierpnia Błażowianka zorganizowała turniej w siatkówce i koszykówce. Rywalami byli przyjaciele z Dynowa i jak na nich przystało podzielili się pucharami, w siatkówce wygrali Dynowianie zaś koszykówce Błażowianie. Tydzień później wybuchła wojna, jako jeden z pierwszych życie za ojczyznę oddał Tadeusz Kruczek, następnie zginął Roman Korczyński, o inni sportowcach słuch zaginął inni trafili do niewoli niemieckiej jak Julian Woźniak i sowieckiej. Wojenna zawierucha przerwała wielką przyjaźń, storpedowała plany sportowe, na jakiś czas zakończyła działalność klubu.

Tuż po wyzwoleniu Klub sportowy Błażowianka szybko ożywił swą działalność. Niestety niektórzy zmuszeni byli do wyjazdu z kraju ze względów politycznych jak Stanisław Jakubczyk czy Andrzej Kołodziej, obaj odnaleźli się w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, inni jak Zdzisław Krygowski, Władysław Krygowski, Władysław Sobczyk bracia Juszczykowie zamieszkali na Śląsku czy Małopolsce. W Błażowej pozostali jednak Leon Chuchla, Władysław Olech, Aleksander Początek i wraz z młodszymi, ambitnymi Aleksandrem Kwaśnym czy Stanisławem Koczelą szybko przywrócili blask siatkówce, a następnie piłce nożnej. Siatkarze nie mieli sobie równych w Polsce południowo-wschodniej, gromili zespoły z Rzeszowa, Jarosławia, Przemyśla, Łańcuta, Strzyżowa, jedynie z graczami z Dynowa wynik był sprawą otwartą. Niestety sekcja siatkówki po wcieleniu do wojska Aleksandra Kwaśnego i Stanisława Koczeli przestała istnieć. Do dzisiaj przetrwała jedynie sekcja piłki nożnej, której głównodowodzącym stał się Władysław Kaczyński były zawodnik ŁKS-u Łódź. Jednym z pierwszych rywali był Strug Tyczyn z którym Błażowianka przegrała 1:3, następnie Gwardia Brzozów, która okazała się lepsza w stosunku 2:0. W latach 50-tych do drużyny wkroczyła młodzież, utalentowani bramkarze Zdzisław Kaczyński i Władysław Chlebek, gracze z pola Rajmund Chochrek, Stefan Wielgos, Henryk Walas czy Ryszard Socha. W końcu lat 50-tych Błażowianka przystąpiła do regularnych rozgrywek piłkarskich organizowanych przez Polski Związek Piłki Nożnej w Rzeszowie. Jako nowicjusz trzeba było rywalizować w najniższej klasie rozgrywkowej. W tamtych czasach obowiązywał jeszcze system rozgrywek wiosna-jesień, przekształcony z początkiem lat 60-tych na jesień-wiosna.

Piłkarze rozpoczęli przygodę z ligową piłką od klasy "C". W sezonie 1959 odnieśli jedno z rekordowych zwycięstw pokonując piłkarzy z Niechobrza aż 9:0, jednak porażka w ostatnim meczu z tym samym przeciwnikiem zamknęła drogę awansu, trzecie miejsce uznać trzeba mimo to za sukces. W kolejnym sezonie znów o kolejności w tabeli decydował ostatni mecz i to nie z byle jakim rywal, bo ze Strugiem Tyczyn. W spotkaniu rundy wiosennej lepsi okazali się Tyczynianie zwyciężając w Błażowej 2:0. W Tyczynie zorganizowano wielki festyn na cześć swych piłkarzy, którzy mieli w cuglach ograć Błażowiankę. Kibiców było co nie miara, również z Błażowej, Ludwik Kołodziej posiadający w tamtym okresie jako jeden z nielicznych samochód kilkakrotnie wracał do Błażowej i przywoził nowych sympatyków, jednym z kursów pojechała nawet błażowska orkiestra, bo również nasz zespół liczył na zwycięstwo. Kapitalną partię w zespole Błażowianki rozgrywał Rajmund Chochrek, który zupełnie wyłączył z gry Jarosza, Stefan Wielgos, nasz libero znakomicie pokierował grą obrony, Władysław Chlebek bronił bezbłędnie, a Jan Pękala z Janem Chochrekiem wykorzystywali świetne podania od Stefana Sowy, Ryszarda Sochy czy Rajmunda Chochreka. Warto dodać również innych ojców tego sukcesu czyli Eugeniusz Kruczek, Emil Nawłoka, Augustyn Sobczyk, Eugeniusz Wilk, Stanisław Pociask, Adam Sowa, Augustyn Pałac i Adam Bocek. Końcowy wynik 4:0 sprawił, że to właśnie Błażowianka zajęła pierwsze miejsce w swej grupie i mogła przystąpić do meczy barażowych o awans. W nich Błażowianka okazała się najlepsza, zostawiając w pokonanym polu Stobierną i Kandzierz. wreszcie można było świętować awans z grupy III klasy "C" do grupy II także klasy "C"(tak wtedy było!). Liga ta jednak była mocna, bo występowały w niej takie zespoły jak choćby Izolator Boguchwała, Głogovia Głogów Młp., Korona Załęże, Chemik Pustków czy rezerwy Waltera Rzeszów i Resovii Rzeszów. W pierwszym sezonie Błażowianka uznawana była za zespół własnego boiska, gdyż tam tylko udawało zdobywać się ligowe punkty, (z wyjazdów udało się wygrać tylko w Przybyszówce i zremisować z Resovią i Koroną). Zwycięstwa z Koroną Załęże, Przybyszówką, rezerwami Resovii i Waltera, Chemikiem Pustków, Kłosem Kawęczyn, Rudnianką Rudną i Czarnymi Rzeszów oraz remisy z Wisłokiem Strzyżów, Włókniarzem Rakszawa przy wysokich porażkach wyjazdowych pozwoliły jednak wywalczyć wysoką ósmą lokatę na koniec sezonu. Jak na beniaminka był to wspaniały wynik. Niestety kolejny sezon okazał się klapą, z zespołu ubyli bracia Chochrekowie, Wielgos, Sowa, Socha czy Pękala. Ubytków tych nie dało się zastąpić i zespół spadł do niższej klasy. W sezonie 1962/3 kryzys w drużynie nadal się pogłębiał, czego efektem było wycofanie zespołu z rozgrywek po jego zakończeniu. Na szczęście znalazł się zapaleniec piłkarski Stanisław Pociask, który zebrał młodych, utalentowanych juniorów, szkolił ich, rozgrywał meczu w ligach juniorskich.

Pałeczkę po Stanisławie Pociasku przejął jako kierownik drużyny Henryk Walas i w sezonie 1966/7 zgłoszono piłkarzy do seniorskiej klasy "C". Wprawdzie pierwszy sezon po powrocie był mierny, bo zespół zdobył zaledwie dziesięć punktów, wygrywając w Niechobrzu, Trzebownisku, u siebie z Bratkowicami oraz zdobywając punkty walkowerem z Niechobrzem i Przybyszówką, końcowa, ósma lokata nikogo nie mogła cieszyć. W tymże sezonie doszło do najwyższej porażki w historii klubu z Chemikiem w Pustkowie 0:18, warto przypomnieć, że bramkarzem w tym spotkaniu był Jan Kustra późniejszy gracz Waltera i Stali Rzeszów z którym to klubem występował w rozgrywkach drugoligowych. Następny sezon 1967/8 był niewiele lepszy. Znów zdarzyła się wysoka przegrana w Załężu 0:15, ale w pozostałych meczach drużyna toczyła zacięte spotkania. Udało się pokonać boguchwalski Motor, Mrowlankę Mrowla, Trzciankę Trzciana, oraz zremisować z Junakiem Słocina. Pozostałe punkty znów uzyskaliśmy walkowerem pokonując dwukrotnie Stobierną. Szósta pozycja z dorobkiem jedenastu oczek znów nikogo nie zadowoliła. Słabe wyniki, trudności ze skompletowaniem składu nie pozwoliły dokończyć rozgrywek sezonu 1968/9 i po "rozegraniu" pięciu pojedynków, z których trzy oddaliśmy walkowerem zespół wycofał się z rozgrywek.

Przerwa trwała przez półtora roku i kolejny debiut w klasie "C" miał miejsce w sezonie 1970/1. Zespól tworzyli młodzi piłkarze, z których wyróżniali się Jerzy Wójciak znakomity technik, Marian Serwatka równie dobry technicznie jak i szybki. Pierwszy sezon nowej drużyny przeplatał się meczami dobrymi jak i gorszymi, były też mecze oddawane walkowerami. Ogólne wrażenie pozostawione po rozegraniu szesnastu spotkań było pozytywne, czwarte miejsce z szesnastoma punktami zadowalało. Zespół pokonał Miłocin i Malawę dwukrotnie, Białą, Jasionkę i Wysoką Głogowską oraz zremisował z rezerwami Stali Łańcut i Trzcianą. O tym, że młodzi piłkarze szybko się uczą przekonaliśmy się w sezonie 1971/2, kiedy to na Błażowiankę nie było mocnych. Tylko jedna porażka, jeden remis oraz dziesięć zwycięstw pozwoliły awansować drużynie do grupy I, klasy "C". Na dwadzieścia jeden punktów złożyły się zwycięstwa z Miłocinem, Hermanową, Trzcianą, Przewrotnem dwukrotnie, Jasionką i Wysoką Głogowską, jedyny remis padł w Jasionce a porażka przydarzyła się w Wysokiej Głogowskiej. W Błażowiance w tymże czasie występowali Romuald Koczela, Marian Serwatka, Zygmunt Gubernat, Jacek Mazur, Zbigniew Kwaśny, Stanisław Janik, Józef Sowa, Adam Mroczek, Wiesław Mroczek, Józef Jakubczyk, Antoni Kołodziej, Jerzy Chyłek, Stanisław Ossoliński, Leszek Początek, Antoni Początek, Bronisław Kocój, Edward Sieńko, Stanisław Pleśniak, Henryk Pleśniak, Zdzisław Bator, Jan Socha oraz bramkarze Waldemar Sroka i Kazimierz Lisek.

W latach siedemdziesiątych odrodziła się również siatkówka, a to za sprawą młodego nauczyciela Tadeusza Guzka oraz Michała Rabczaka. Stworzono dwie drużyny męską i żeńską, które występowały przez kilka sezonów w klasie "A". Toczono boje z drużynami Liwocz Jasło, Wisłoka Dębica, Lechia Sędziszów, Zimowita Zalesie, Junaka Słocina, Błękitnych Ropczyce, Atosa Strzyżów i Gacią Przeworską. Czołowymi siatkarkami były Jadwiga Chuchla, Władysława Czyż, Grażyna Pociask, Grażyna Kmiotek, Małgorzata Brzęk, Zdzisława Chlebek, Anna Dołoszycka, Beata Koszykowska, zaś siatkarzy reprezentowali w całości piłkarze. Niestety przygoda siatkarska trwała krótko, powodem były w szczególności kłopoty finansowe. Posiadający uprawnienia instruktora narciarstwa biegowego Tadeusz Guzek stworzył przy Błażowiance sekcję biegaczek i biegaczy. Wśród dziewczyn wyróżniały się Grażyna Jamioł, Kazimiera Kmiotek, Danuta Dopart, Celina Winiarska a wśród chłopców Jacek Bator, Waldemar Sroka, Tadeusz Ślęczka, Adam Kulasa, Stanisław Panek, Mirosław Jamrozik, Tadeusz Woźniak, Stanisław Janik, Józef Kmiotek. Także i ta sekcja szybko została rozwiązana z podobnych przyczyn.

Po awansie kibice liczyli na następny, niewiele do niego brakło, Błażowianka zajęła trzecie miejsca ustępując pola Terliczance Terliczka oraz bilansem bramkowym Baszcie Zawada. Gdyby nie porażki na początku rozgrywek i porażki z Terliczanką, Pustynią oraz walkowery za nieprzygotowanie boiska (Włókniarz Rakszawa) i grę nieuprawnionych graczy - zwycięski 10:1 mecz w Rudnej, oraz z Terliczanką, to dorobek 21 punktów byłby zdecydowanie pokaźniejszy i szansa na sprawienie miłej niespodzianki kibicom w postaci awansu stałaby się faktem. Zespół uznawany był za grający najbardziej widowiskowo, czego dowodem było zdobytych aż pięćdziesiąt dziewięć goli tylko w trzynastu spotkaniach. Odnieśliśmy zwycięstwa z Basztą Zawada, Pustynią, Łąką i Rudną walkowerem, oraz dwukrotnie z Białą, Bratkowicami i rezerwami Lechii Sędziszów. Jeden punkt wywalczyliśmy w Rakszawie. Apetyty na awans wzrosły i takim celem był sezon 1973/4, jednak przyzwyczajeni do łatwych wygranych piłkarze coraz częściej musieli zaznawać goryczy porażki. Na osiemnaście zdobytych oczek złożyły się sukcesy z Palikówką dwukrotnie, Strażowem, Dąbrówkami, Łukawcem, Rakszawą, rezerwami Stali Łańcut, oraz walkower z Żołynią, dwa remisy zanotowano z Rakszawą i Strażowem. Czwarte miejsce pozostawiło spory niedosyt. Coraz bardziej doświadczony i zgrany zespół do, którego dołączyli kolejni młodzi Zdzisław Marzec, Wiesław Mazur, Jan Pleśniak oraz świetnie zapowiadający się Grzegorz Hus, który przez następne trzydzieści lat nieprzerwanie przywdziewał barwy swego ukochanego klubu, miał wreszcie pokazać, że skuteczność, widowiskowość pójdzie w parze z wynikami i awans stanie się faktem. Początek to niestety dwie porażki z Głogovią i Jasionką zasiały ziarno niepokoju, potem przyszły wygrane w Miłocinie, Słocinie oraz u siebie z Pogwizdowem i Niechobrzem. Wprawdzie doszło do porażki w Zalesiu, ale kolejne zwycięstwa z Przybyszówką, Zgłobniem i na wyjeździe z rezerwami Izolatora Boguchwała dawały wiarę w końcowy sukces. Niestety w ostatnim meczu jesieni swych kolegów z Błażowianki pogrążył ich były piłkarz Stanisław Pleśniak, który po ślubie zasilił barwy Stobiernej. Strata do liderów po rundzie zwiększyła się i szanse na awans zmalały prawie do zera. Potwierdziły to wyniki meczów rundy wiosennej, Błażowianka wygrywała tylko u siebie, z Głogovią, Miłocinem, Słociną, Zalesiem, rezerwami Izolatora walkowerem, pozostałe spotkania kończyły się porażkami, wprawdzie minimalnymi ale punktów brakowało. Piąte miejsce z dorobkiem dwudziestu czterech punktów to zdecydowana porażka dla grających piłkarzy

Katastrofalnie zakończył się dla Błażowianki sezon 1975/6, piłkarze zniechęceni brakiem awansu, zaczęli od walkowera. Na własnym terenie nie potrafili zmontować składu, potem było niewiele lepiej, wygrana z Żołynią, remis w Klęczanach,sukces w Rakszawie i na swoich śmieciach z Trzebowniskiem to niewiele jeśli myśli się o grze w wyższej klasie rozgrywkowej. Błażowianka zakończyła rozgrywki na ósmym miejscu z uciułanymi zaledwie piętnastoma punktami. Jeszcze gorzej wiodło się kopaczom Błażowianki w sezonie 1976/7, tylko sześć wygranych, jeden remis, przy dziewięciu porażkach dało znów ósmą lokatę z trzynastoma punktami. Początek rozgrywek był w miarę udany, w pokonanym polu pozostał Strumyk Malawa, Dąbrówki u siebie oraz Słocina, Borek Nowy i Rudna na wyjeździe, niestety potem z meczu na mecz było coraz gorzej. Porażka goniła porażkę, jeszcze w międzyczasie udało się zremisować w Malawie i otrzymać punkty walkowerem ze Słociną, ale niechlubna seria sześciu porażek zakończyła rozgrywki.
Wreszcie coś w grze Błażowianki coś ruszyło się w sezonie 1977/8. Trzy kolejki i trzy wysokie zwycięstwa, kolejno z Iskrą Zgłobień, Wisłokiem Wiśniowa i Beskidem Grodzisko, niestety rozpędzonych graczy zatrzymał lokalny rywal Borek Nowy, który wręcz rozniósł nasz zespół wygrywając 6:1. Wprawdzie w następnym spotkaniu znów odnieśliśmy wysokie zwycięstwo z Niechobrzem, lecz wyjazdowy mecz z liderem z Kozłówka zakończył się totalną klapą i klęską 3:7. Końcówka rundy była jednak udana, dwa zwycięstwa z Frysztakiem i walkowerem ze Zwięczycą lokowały Błażowiankę na drugiej pozycji z trzypunktową stratą do piłkarzy z Kozłówka. Wiosna zaczęła się nieszczególnie bo wyjazdowym remisem w Zgłobniu, potem jednak forma zdecydowanie poszła w górę i kolejne wygrane z Wiśniową, Nowym Borkiem, w Grodzisku i Niechobrzu pozwoliły zrównać się punktami z liderem. Mecz o wszystko dla Błażowianki na własnym boisku zgromadził wielu kibiców, którzy mieli nadzieję na pokonanie rywala i przedłużenie szans na promocję do klasy "B". Rywal jednak nie pozostawił złudzeń graczom Błażowianki i zaaplikował nam aż cztery bramki nie tracąc żadnej. Sny o awansie pękły jak bańka mydlana. Końcówka sezony to wygrana we frysztaku i na koniec remis ze słabiutką Zwięczycą. Drugie miejsce na mecie rozgrywek po słabszych poprzednich sezonach można było przyjąć jako pozytyw lecz większość piłkarzy uznała to jako porażkę, gdyż takiej szansy na awans nie było od blisko dwudziestu lat. Coraz starsi z roku na rok piłkarze Błażowianki raz jeszcze podjęli próbę awansu do klasy "B" w sezonie 1978/9, miała im w tym pomóc zmiana grupy ze strzyżowskiej na rzeszowską. Na początek dwie wygrane, ze Strażowem i w Przybyszówce, potem przyszedł pechowy remis z Crasnovią. Kolejni rywale wyjeżdżali z Błażowej bez punktów Polonia Hyżne oraz Borek Nowy. Wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem, jednak Polam Pogwizdów, średniak tej klasy rozgrywkowej odprawił Błażowiankę z kwitkiem, a zwycięstwo z Rudnianką przedzieliło stratę punktu w Mrowli. Walka o premię miała rozegrać się wiosną między trzema współliderującymi zespołami czyli Borkiem Nowym, Crasnovią i Błażowianką. Nasi gracze zaczęli od pokonania Strażowa i Przybyszówki. Bardzo ważne spotkanie rozegrano w następnej kolejce, gdzie Błażowianka pojechała do Krasnego. Działy się tam dziwne rzeczy sędzia spotkania skrócił mecz o dwadzieścia trzy minuty, pozwalając na zwycięstwo Crasnovii, Błażowianka złożyła protest, który został pozytywnie rozpatrzony i mecz został powtórzony. Podtrzymana została w tym meczu teoria, że nasi zawodnicy nie potrafią radzić sobie w grach o najwyższą stawkę. Klęska 1:5 wprawdzie nie przekreślała szans na awans ale je oddalała. Całkowicie wydawało się je przekreśliła w meczach derbowych z Hyżnem gdzie nie udało się wywalczyć choćby punktu i z Borkiem Nowym gdzie punkt nie zadowolił nikogo. Wyniki szesnastej kolejki, w której Błażowianka otrzymała punkty walkowerem z Pogwizdowem sprawiły że zaistniała realna szansa na walkę o pierwsze miejsce. W dwóch ostatnich meczach sezonu Błażowianka grała z nisko notowanymi rywalami, a przeciwnicy toczyli mecze między sobą. Raz jeszcze doświadczeni piłkarze nie udźwignęli ciężaru, przegrali ze słabiutką Rudnianką i z awansu zostały nici. Na zakończenie sezonu wygrana z Mrowlanką tylko osłodziła gorycz porażki. Większość piłkarzy po tym sezonie opuściła zespół zniechęcona wynikami jak również poziomem sędziowania. Częściowo winę za taki obrót sprawy ponosili kibice oraz oni sami, za przykład można podać, że sędziowie byli lżeni, bici parasolami a potem odgrywali się na drużynie w meczach wyjazdowych. Z doświadczonych graczy pozostali jedynie Marian Serwatka i Jerzy Chyłek, którzy jednak występowali sporadycznie. Trzon zespołu tworzyli młodzi gniewni Grzegorz Hus, Ryszard Róg, Stanisław Bober, Wiesław trojanowski, Andrzej Koziura, Waldemar Kruczek, Kazimierz i Grzegorz Pociaskowie oraz Józef Kmiotek. Gwałtowna zmiana warty niczego dobrego nie przyniosła, sezon 1979/80 to pasmo niepowodzeń. Wysokie porażki, walkowery i tylko jedno zwycięstwo w Niebylcu na zakończenie rundy. Ostatnie miejsce po rundzie jesiennej to jedna z największych porażek Błażowianki w jej trzydziestoletnich dokonaniach ligowych. Wiosna na szczęście była o niebo lepsza, wygrane z Cierpiszem, Wiśniową, Motorem Boguchwała, w Dylągówce oraz walkowerem z wycofanym Niebylcem pozwoliły uniknąć blamażu. W końcowym rozrachunku zespół z dorobkiem czternastu punktów zajął piątą lokatę. Wydawało się, że musi być coraz lepiej, miał to potwierdzić sezon 1980/1. Koszmar poprzedniego sezonu jednak powrócił, zwycięstwa wyjazdowe ze słabiutką Hermanową, Frysztakiem i Dylągówką tylko zaciemniały obraz fatalnie funkcjonującego klubu. Katastrofalne porażki w większości bardzo wysokie, kłótnie z arbitrami, walkowery za nieprzygotowanie boiska, za nie przybycie na mecz, pogłębiały kryzys. Ostatnie miejsce w tabeli przebiło dokonanie poprzedniego sezonu. To, że zespół przetrwał w dużej mierze jest zasługą Władysława Chlebka, który zachęcał wręcz prosił zawodników aby przyszli i rozegrali mecz. Nic dobrego nie mogło spotkać Błażowianki w sezonie 1981/2, zła atmosfera wokół klubu, wśród piłkarzy potęgowały zapaść. Zaczęło się nawet "dobrze" bo od punktów zdobytych walkowerem z Wólką Podleśną, poźniej jednak wszystko wróciło do normy, porażki z Borkiem Nowym, walkowerami z Motorem Boguchwała, Kamieniem i u siebie z Malawą i po walce z Hermanową i Słociną. W międzyczasie udało się pokonać Straszydle, Stobierną i znów walkowerem Dylągówkę dało siódmą pozycję na koniec jesieni. Było to wynikiem ponad przeciętnym zważywszy na sytuację w klubie. Wiosenne gry rozpoczęto od wygranej w Wólce Podleśnej, minimalnych porażek z Borkiem Nowym i Straszydlem. Potem przyszły klęski z Motorem Boguchwała i w Malawie minimalna porażka w Dylągówce i na koniec pogrom z Junakiem Słocina. Gdyby nie walkower z Hermanową oraz remis w Stobiernej mielibyśmy powtórkę w poprzedniego sezonu. Skończyło się na ósmej lokacie z dorobkiem piętnastu oczek.

Przed rozpoczęciem sezonu 1982/3 Grzegorz Hus jako jeden z najbardziej doświadczonych graczy zmobilizował wreszcie swych kolegów, dokoptował do drużyny młodszych piłkarzy takich jak Andrzej Wujciak, Zygmunt Kuc, Jacek Wilk, Zbigniewowie Zembroń i Chuchla oraz Stanisław Skrzypiec i postanowił walczyć o wyższe cele. Błażowianka od początku włączyła się do gry o awans, pokonała na wyjeździe rezerwy Izolatora Boguchwała za tydzień Szklary, wprawdzie potem przyszła porażka w Malawie z najgroźniejszym rywalem w walce o awans, ale kolejne wysokie wygrane z Pogwizdowem, Wólką Podleśną rozochociły graczy. Dwa ostatnie mecze rundy jesiennej były zażarte, derbowi rywale z Dylągówki i Borka Nowego nie zamierzali odpuszczać i pragnęli pokrzyżować plany Błażowiance. Po dramatycznie zaciętych spotkaniach wygrali nasi piłkarze w stosunku 3:2. Przed rundą rewanżową strata do prowadzącego Strumyka wynosiła dwa punkty. Wiosna rozpoczęła się zgodnie z oczekiwaniami, zwycięstwo walkowerem z rezerwami Izolatora potem męczarnie z happy endem w Szklarach i mecz o pozycję lidera ze Strumykiem. Mecz miał zacięty przebieg, w pierwszej połowie gospodarzy od utraty bramki ratowały słupek i poprzeczka, po przerwie zaś Błażowianka wyprowadziła jeden decydujący cios. W końcówce po dośrodkowaniu, Andrzej Wujciak strzałem głową dał dwa punkty. Zespoły zrównały się punktami lecz to nadal Strumyk był liderem, gdyż posiadał zdecydowanie lepszy bilans bramkowy. Jedyną nadzieją dla Błażowianki była strata punktów przez rywala oraz zwycięstwa w pozostałych grach przez naszych piłkarzy. Pierwszy warunek został spełniony w szesnastej kolejce, Tatyna Dylągówka pokonała Strumyk 4:3 i tym sposobem liderem została Błażowianka, która wygrywała kolejno z Pogwizdowem walkowerem, w Wólce Podleśnej i ze Stobierną. W ostatnich dwóch meczach wystarczyło zdobyć trzy punkty i awans stałby się faktem. Tatyna Dylągówka mimo, że strzeliła trzy bramki została odprawiona z bagażem siedmiu, a w pojedynku z Borkiem Nowym niepewność trwała do końcowego gwizdka arbitra. Remis, jakże cenny pozwolił Błażowiance na wywalczenie promocji do klasy "A". Był to wspaniały prezent na 60 - lecie istnienia klubu. Piłkarze oraz opiekunowie drużyny Władysław Chlebek, Jan Kiszka, Stanisław Patroński przyjęli awans z radością ale także z pewnymi obawami czy wyższa klasa rozgrywkowa to nie za wysokie progi dla ich podopiecznych. Dlatego podjęto decyzję o zatrudnieniu trenera, którym został nauczyciel wychowania fizycznego Józef Stryjkowski. Postanowiono także wzmocnić zespół, do kadry dołączył Jan Głogowski z Futomy, Wiesław Gołda późniejszy trener naszej drużyny.

Sezon 1983/4 Błażowianka rozpoczęła od derbowego remisu ze Strugiem Tyczyn, ogólnym faworytem ligi, niestety dwie porażki w Boguchwale z Motorem i Zwięczycą spowodowały, że zespół usadowił się na dole tabeli i zaczęto wątpić w utrzymanie. Wtedy to objawił się talent siedemnastoletniego Dariusza Maćkowicza, który zaczął strzelać bramki jak na zawołanie, klub wzmocnili piłkarze z rozwiązanego Borku Nowego Andrzej Bober, Stanisławowie Piech i Marzec. Zwycięstwo z Czarnymi Czudec poprawiło humory, ale porażka w kolejnym spotkaniu ze słabiutkim Dębem Dąbrowa, znów zasiała ziarenko niepokoju. Jednak w następnych spotkaniach dało się wyczuć rękę trenera Stryjkowskiego i przyszły wreszcie spodziewane rezultaty. Zwycięstwo ze Strzelcem Frysztak, w Kawęczynie z Kłosem i w Hyżnem z Polonią pokazały, że w drużynie drzemią spore umiejętności. W końcówce rundy remis z Jednością Niechobrz i porażka w Słocinie z Junakiem pozwoliły zająć miejsce w środku stawki i spokojnie myśleć o wiośnie. Ta zaczęła się fatalnie, porażki ze Strugiem, Motorem i Zwięczycą sprawiły, że strefa spadkowa przybliżyła się wyraźnie, na szczęście zwycięstwo walkowerem w Czudcu i z Dębem znów dały komfort psychiczny. Zdecydowanie najsłabszy mecz Błażowianka rozegrała we Frysztaku, gdzie doznała wysokiej porażki, tydzień później była rehabilitacji i dwa punkty z Kłosem, w Hyżnem wywalczyliśmy remis, a w ostatnich spotkaniach odnieśliśmy dwa zwycięstwa w Niechobrzu i z Junakiem. Szóste miejsce z dorobkiem dwudziestu jeden punktów oraz dodatnim bilansem bramkowym przyjęto wśród piłkarzy i działaczy bardzo pozytywnie i już myślano o kolejnym sezonie. Do drużyny dołączyli kolejni piłkarze, Wiesław Rabczak, Marek Odój, Wojciech Mazur i Jan Marzec. Runda sezonu 1984/5 zaczęła się od porażki w Zwięczycy, potem jednak dwa zwycięstwa, z rezerwami Izolatora i w Gnojnicy utwierdziły piłkarzy w przekonaniu, że o utrzymanie nie musimy się martwić. Na swoim boisku zespół radził sobie rewelacyjnie, wygrywając prawie z każdym, Strumyk Malawa, Polonia Hyżne, Junak Słocina, Inter Gnojnica, Jedność Niechobrz i Atos Strzyżów, remisy z Motorem Boguchwała i Strzelcem Frysztak, lecz na wyjazdach przegrywał praktycznie wszędzie, Jedyne punkty udało się przywieźć z Hyżnego, gdzie bezproblemowo poradziliśmy się ze zdegradowaną już Polonią oraz ze Słociny. Tym razem szóste miejsce uznano jako mały niedosyt, oczekiwano progresu, wpływ na słabsze wyniki (wyjazdowe), miały - problem z obsadą bramki, gdyż etatowy golkiper Zbigniew Zembroń nie zawsze docierał na mecze, a zastępujący go bramkarze (zawodnicy z pola) nie radzili sobie na tej pozycji najlepiej, drugą bardzo przykrą sprawą była tragiczna śmierć w wypadku samochodowym najlepszego strzelca Błażowianki Dariusza Maćkiewicza. Dla wszystkich był to wielki wstrząs. Przed rundą wiosenną Jan Kiszka sekretarz klubu wpadł na pomysł aby przed meczem inaugurującym rundę wiosenną piłkarze z wiązanką kwiatów wybiegli na cmentarz i złożyli w taki sposób hołd swemu niezapomnianemu koledze. W tymże sezonie powstała druga drużyna Błażowianki, w której występowali młodzi piłkarze oraz gracze nie mieszczący się w pierwszym zespole. Jak na debiut to ósme miejsce z dorobkiem trzynastu punktów przy trzech wygranych i trzech remisach mogło cieszyć. Przed sezonem 1985/6 do zespołu dołączyli kolejni nowi gracze, pozyskano braci Bogusława i Zdzisława Kędziorów, którzy mieli wzmocnić defensywę. W pierwszym spotkaniu nowego sezonu Błażowianka pokonała Jedność Niechobrz, a następnie odnotowała dwa remisy w Zwięczycy i u siebie z Junakiem. Passa meczy bez porażki została wydłużona o zwycięstwa w Malawie i z Trzebowniskiem. Pechowa porażka w Strzyżowie z Atosem chwilowo przerwała przychód punktowy, ale zwycięstwa z Trzcianką i remis w Klęczanach usadowiły Błażowiankę w czołówce tabeli. W meczu z liderem ze Zgłobnia nasi piłkarze nie zdołali nic ugrać, lecz już kolejny pojedynek w Boguchwale z Motorem rozstrzygnęli na swoja korzyść. Szansę na wysoką lokatę po jesieni nasi gracze zaprzepaścili w ostatnim meczu na swoim stadionie z Dębem Dąbrowa, porażka bolała tym bardziej, że została poniesiona w fatalnym stylu a i jej rozmiary były wysokie. Wiosna przynosi porażkę w Niechobrzu, ale potem znów mamy okres lepszej gry, sukces ze Zwięczycą, Strumykiem, Atosem i w Słocinie. Koszmar nastąpił w Trzcianie, gdzie nasza ekipa doznała wstydliwej porażki aż 2:14, po tym ciosie zespół spuścił z tonu o do konca rozgrywek zdołał ledwie zremisować na własnych śmieciach z Kosmosem Klęczany i pokonać słaby Motor Boguchwała. W ostatecznym rozrachunku drużyna uplasowała się na piątej pozycji. Rezerwy Błażowianki radziły sobie coraz gorzej, brakowało ludzi do grania, czego wypadkową było wycofanie drużyny z rozgrywek po dziesiątej kolejce.
Przed rozpoczęciem sezonu 1986/1987 w sztabie szkoleniowym Błażowianki nastąpiła zmiana na stanowisku trenera, dotychczasowego Józefa Stryjkowskiego zastąpił były piłkarz Resovii Stanisław Warchałowski. Cel jaki postawił przed swoimi podopiecznymi to awans do klasy "A". Miało być to o tyle łatwiejsze, że bezpośredni awans zdobywały trzy drużyny oraz nastąpiły kolejne wzmocnienia, z wojska wrócił Andrzej Wójciak, z Resovii jego brat Robert, z Białej wartościowy, haryzmatyczny pomocnik Jacek Sowa, a z rozwiązanego Startu Borek Stary przyszli Wiesław Kustra obdarzony znakomitym strzałem z dalszej odległości, Wiesław Ślączka bardzo waleczny napastnik (później obrońca), bramkarz Sylwester Trawka oraz Waldemar Wojturski i Bogdan Zagórski. Początek rozgrywek był imponujący, zwycięstwa w Zwięczycy u siebie z Motorem Boguchwała przedzielił remis w Hyżnem, potem wygrane z Igloopolem Jasionka, Wólką Podleśną, potwierdzały ambitny cel trenera. Remis z Jednością Niechobrz, potem znów wygrane, w Słocinie i ze Stobierną i remis z Atosem Strzyżów i kolejna wygrana, z Trzebowniskiem. Ostatni mecz rundy jesiennej zremisowany w Nienadówce przedłużył serię bez porażki do jedenastu i usadowił Błażowiankę tuż za liderem z Jasionki. Wiosna rozpoczęła się kapitalnie, pięć efektownych zwycięstw, kolejno ze Zwięczycą, Motorem, Polonią, Jasionką i Wólką Podleśną praktycznie zapewniło historyczny awans do klasy "A". Piłkarze mimo to, do końca walczyli o kolejne punkty, wprawdzie mecz w Niechobrzu przerwał serię szesnastu gier bez porażki, ale potem bez punktów pozostawały Junak i Stobierna. W ostatnich kolejkach Atos Strzyżów wywiózł z Błażowej jeden punkt, w Trzebownisku Błażowianka przegrała drugi raz w sezonie. Świętujący awans piłkarze Błażowianki na koniec ograli Nienadówkę i z dorobkiem trzydziestu pięciu punktów wywalczyli drugie premiowane awansem miejsce. Obok Błażowianki awansował Igloopol Jasionka i Plantator Nienadówka. Jako absolutny beniaminek Błażowianka w sezonie 1987/8 stawiana była w gronie kandydatów do spadku, jednak odmiennego zdania byli trener oraz piłkarze. Przekonali wszystkich niedowiarków już na początku rundy, kiedy to zremisowali z Bratkiem Bratkowice, potem nie pozostawili złudzeń Iskrze w Zgłobniu i Sawie Sonina. Dwie porażki z Budami łańcuckimi i Jutrzenką Dębno wstydu nie przynosiły, kolejne punkty zdobyła Błażowianka walkowerem w Dzikowcu, wygrała z Plantatorem Nienadówka i z Azalią Brzóza Królewska, zaś remis w Woli Żarczyckiej był cenną zdobyczą. Na koniec rundy jesiennej przydarzyły się dwie porażki, w Jasionce i z Sokołem Kamień. Miejsce w czołowej szóstce na koniec rundy jesiennej wskazywało na duży potencjał drużyny. Pierwsza wiosenna kolejka przyniosła sukces w Bratkowicach, ale tydzień później doszło do niespodziewanie wysokiej porażki z Iskrą Zgłobień. Wnioski z tej klęski drużyna wyciągnęła natychmiast i pokonała Sawę w Soninie oraz odprawiła z kwitkiem Budy Łańcuckie. Dobrą passę podtrzymano w wyjazdowym pojedynku remisując w Dębnie oraz pokonując kolejno Zryw Dzikowiec, Plantatora w Nienadówce, Azalię Brzóza Królewska, oraz wygrywając rekordowo wysoko (8:1) w Woli Żarczyckiej. Świetne wyniki przerwała porażka z wysoko notowanym Igloopolem Jasionka. Na zakończenie udanego sezonu Błażowianka zremisowała w Kamieniu z Sokołem i z dorobkiem dwudziestu ośmiu oczek zajęła wysokie czwarte miejsce. Przed rundą jesienna sezonu 1988/9 zespół opuściły dwie czołowe postacie, trener Stanisław Warchałowski przeniósł się do Jasionki ciągnąc za sobą wiele znaczącego w drużynie Wiesława Kustrę. Wydawać się mogło, że po stracie lidera zespołu Błażowianka obniży loty, ale zaangażowani piłkarze na czele z Grzegorzem Husem, Andrzejem Wójciakiem i Ryszardem Rogiem za wszelką cenę postanowili, że tak nie będzie. Grający bez prawdziwego trenera zespół początek rozgrywek sezonu miał słaby, porażki w Klęczanach, Czudcu oraz u siebie z Głogovią przedzieliła wygrana ze Strzelcem Frysztak. Potem było coraz lepiej, dwa punkty z Iskrą Zgłobień, remis w Bratkowicach oraz sukces z Zaczerniem. Wprawdzie przyszła porażka z łańcucką Stalą, ale końcówka rundy była imponująca, remis z Wisłokiem w Strzyżowie i zwycięstwa z Pogórzem Wielopole Skrzyńskie oraz Junakiem Słocina uplasowały drużynę w ścisłej czołówce z niewielką stratą do liderów. Wiosną zespół spisywał się rewelacyjnie odniósł zwycięstwa z Plonem, Strzelcem, Czarnymi, Iskrą, Zaczerniem, Bratkiem, Pogórzem i Junakiem, zremisował z Wisłokiem i tylko raz schodził z boiska pokonany ulegając Głogovii. Do miejsca premiowanego awansem zabrakło zaledwie dwa punkty, o tym, że wywalczyliśmy tylko trzecie miejsce zdecydowała słabsza runda jesienna. mimo to drużyna zasłużyła na wielkie brawa, a trzecie miejsce było największym sukcesem w historii klubu. W sezonie 1989/90 do drużyny weszli młodzi utalentowani gracze z drużyny juniorów, Paweł Gawlak, który uznawany był za twórcę w późniejszym czasie świetnej atmosfery w Błażowiance, Adam i Grzegorz Nawłokowie, Rafał Sobczyk, Sławomir Bator, Robert Mijalny oraz Grzegorz Kruczek. Mieszanka rutyny z młodością miała być wybuchową, jednak brak doświadczenia w ligowych, seniorskich bojach nie pozwolił na wywalczenie upragnionego awansu. Strata pięciu do pierwszego na mecie rozgrywek Wisłoka Strzyżów była niewielka, ale właśnie mecze z tym rywalem przekreśliły marzenia o historycznej premii. Warto dodać, że Błażowianka była zespołem, który nie zwykł oddawać punktów tym, którzy je potrzebują, przekonał się o tym Piast Nowa Wieś, który tracąc punkty właśnie z naszą drużyną przegrał awans o dwa oczka. Kolejny sezon 1990/91 miał potwierdzić postęp drużyny i celem miał być awans. Ligowe rozgrywki rozpoczęliśmy od minimalnej wygranej z Polonią Hyżne, następnie doznaliśmy porażki w Krzemienicy, zwycięstwa z Dębem Kosina i Junakiem Słocina były wymęczone i widać było, że zespół jest słabo przygotowany do walki o najwyższe laury. Potwierdziło się to w kolejnych grach, porażka w Budach Łańcuckich i sromotna klęska z Piastem Nowa Wieś potwierdziły tą tezę. Końcówka rundy była troszkę lepsza, bo Błażowianka pokonała Brzeg w Białobrzegach, Marabundę Stobierna, Szarotkę Rogóżno oraz w międzyczasie zremisowała w Zaczerniu, ulegając na koniec rundy w Żołynii. Strata do czołówki była tak duża, że wiosną trzeba było skoncentrować się na ogrywaniu młodzieży. Druga runda rozpoczęła się od wysokiego zwycięstwa w Hyżem, niestety potem juz tak kolorowo nie było. Klęska z Jaworem, Dębem,Junakiem i Piastem pokazały, że młodzież musi się jeszcze dużo uczyć. Remisem zakończyło się spotkanie z Budami Łańcuckimi, zwycięstwo przyszło dopiero w osiemnastej kolejce "wywalczone" walkowerem z Brzegiem, potem do pokaźnej liczby przegranych dodaliśmy porażkę w Stobiernej. Dopiero w końcówce sezonu wywalczony remis z Zaczerniem, wygrane w Rogóżnie i Żołynią nieco uspokoiły nerwy wielu kibicom. Zaledwie szóste miejsce w tabeli odebrano za totalna klęskę i podjęto działania aby podobny wynik się nie powtórzył za rok.

Sezon 1991/2 rozpoczęto z nowym trenerem, który został były bramkarz Błażowianki, Waltera, Stali Rzeszów i Wisłoki Dębica Jan Kustra. Pełni wiary piłkarze już w pierwszej kolejce skompromitowali się ulegając wysoko w Zwięczycy, to podziałało na nich jak płachta na byka, roznieśli w następnych meczach Dąb z Dąbrowy i w Gliniku Charzewskim Pogórze. Pechowy remis Błażowianka zanotowała w spotkaniu ze Strzelcem Frysztak, lecz straty odrobiono wygrywając w Niechobrzu. Drugą porażkę zespół zanotował w Lubzinie z mającym apetyt na awans Strażakiem. Pozostałe pięć jesiennych gier zakończyły się pewnym wygranymi z Czarnymi Czudec, Wisłokiem Wiśniowa, Polonią Hyżne i Motorem Boguchwała. Błażowianka po rundzie jesiennej zajmowała drugą lokatę z dwupunktową stratą do rewelacyjnie spisującego się teamu ze Zwięczycy. W przerwie zimowej niespodziewanie zespół opuścił trener Jan Kustra przenosząc się do Piasta Nowa Wieś, jego stery przejął grający pomocnik Andrzej Wójciak. Już pierwsze wiosenne spotkanie miało duży wpływ na układ tabeli, bo spotkali się ze sobą wicelider z liderem. Po bardzo emocjonującym, trzymającym w napięciu do ostatniego gwiazdka sędziego meczu to Błażowianka sięgnęła po komplet punktów i zniwelowała stratę do ekipy ze Zwięczycy. Wiara w sukces przyniosła efekty w kolejnych pojedynkach, bez punktów pozostał Dąb, Pogórze, Strzelec, Jedność i dopiero Polonia Hyżne potrafiła zabrać jeden punkt Błażowiance. Była to jedyna strata podopiecznych Andrzeja Wójciaka wiosną, bo kolejni rywali nie byli w stanie sięgnąć po jakąkolwiek zdobycz punktową. Kolejne wygrane ze Strażakiem, Czarnymi i Wisłokiem na kolejkę przed końcem rozgrywek zapewniły Błażowiance historyczny awans do Klasy Okręgowej, odpowiednika późniejszej V ligi. Ostatnie spotkanie z Motorem Boguchwała było potwierdzeniem dominacji naszej drużyny. Po pewnej wygranej, w Błażowej powstało istne szaleństwo, kibice znosili piłkarzy na ramionach do szatni a alkohol lał się strumieniami.

Po powrocie do szarej rzeczywistości trzeba było rozpocząć przygotowania do arcytrudnego sezonu 1992/3. Trener Andrzej Wujciak postawił na tych samych piłkarzy, z którymi wywalczył awans. Debiut w wyższej klasie rozgrywkowej zakończył się minimalną porażką z Włókniarzem Rakszawa, wyjazdowa potyczka w Strzyżowie przyniosła pierwszy punkt w zmaganiach na tym szczeblu rozgrywek. Pierwsze zwycięstwo przyszło na własnym boisku z Piastem Nowa Wieś jednym z faworytów rozgrywek. Madras Goleszów, także beniaminek nie pozwolił ugrać Błażowiance żadnego punktu, ale Lechia Sędziszów Małopolski, drugi z faworytów zostawił w Błażowej wszystkie. Od tego momentu Błażowianka do końca rundy nie była w stanie odnieść żadnego zwycięstwa. Po trzech porażkach w Krzemienicy, Iskrą Zgłobień i Strugiem, gdzie największą bolączką była gra defensywna, oraz okrojony skład, zdecydowano o poszukanie wzmocnień z zewnątrz. Do drużyny trafili Dariusz Karnas, Tomasz Ostafiński, Ireneusz Wajgold oraz dwa tygodnie później bramkarz Rafał Wandas z Dynovii. Roszady te w dwóch następnych spotkaniach nic nie dały choć zalążki lepszej gry było widać. Brak wyników spowodował, że Andrzej Wójciak zrezygnował z funkcji grającego trenera i skupił się tylko na grze. Jego obowiązki przejął Wiesław Gołda były piłkarz Błażowianki, jego zadaniem było wyciągnięcie zespołu z marazmu. Rozpoczął od remisu z Morsem Jasionka, potem przyszła porażka z Sokołem Malinie i z Budami Łańcuckimi, remis w Strażowie z Rzemieślnikiem przyjęto jako porażka, bo po bramce Rafała Rybki na początku spotkania rywal wyrównał w ostatniej minucie. Ostatni mecz z Ceramikiem Przybyszówka przypominał przysłowiowe bicie głową w mur, przez dziewięćdziesiąt minut Błażowianka prowadziła grę, ale skuteczność równała się zeru. Jak często w takich przypadkach bywa rywal wyprowadził kontrę i w końcówce meczu przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Sytuacja w tabeli stała się bardzo zła, dystans do bezpiecznej lokaty wynosił prawie dziesięć punktów i nadzieje na utrzymanie były niewielkie. Solidnie przepracowana przerwa zimowa, wzmocnienia z Dynovii w postaci obrońców Zdzisława Czernika i Jacka Bajdy, pomocnika Wojciecha Kosztyły miały przynieść zdecydowaną poprawę sytuacji Błażowianki,. Już w pierwszym meczu wiosny etatowy bramkarz Rafał Wandas został ukarany czerwoną kartką, a Sławomir Bator doznał zerwania wiązadeł kolanowych. Porażka w Rakszawie nie bolała tyle co brak wymienionych graczy. Paradoksalnie braki kadrowe jeszcze bardziej zmobilizowały drużynę i była ona bliska sprawienia sensacji na boisku lidera w Nowej Wsi, długo prowadziliśmy i dopiero w końcówce meczu gospodarze zdołali zdobyć dwa gole i zapewnić sobie zwycięstwo. Mecz z wycofanym Madrasem Goleszów wygraliśmy walkowerem, a wygrany mecz z Wisłokiem Strzyżów pokazał, że w Błażowiance drzemią spore możliwości. W Sędziszowie Małopolskim podopieczni Wiesława Gołdy doznali klęski, ale właśnie od tego momentu nastąpił okres bardzo dobrej gry. Remis z Jaworem Krzemienica uznano za stratę punktów, gdyż do przerwy prowadziliśmy dwoma bramkami, w Zgłobniu remis był odzwierciedleniem tego co tam się działo. Potem świetne, zwycięskie widowisko ze Strugiem Tyczyn, dwa punkty w Sokołowie Małopolskim, Gryfem Mielec, w Jasionce i Sokołem Malinie, przywróciły nadzieję na utrzymanie. Arcyważne spotkanie w Budach Łańcuckich mimo fantastycznych okazji z naszej strony zakończyło się bezbramkowym remisem, podobnie było w przerwanym ze względu na ulewę spotkaniu z Rzemieślnikiem Strażów. Mecz ten nie został powtórzony, gdyż wynik tego meczu nie miał wpływu na układ tabeli. Ostatni mecz w Przybyszówce z Ceramikiem mimo remisu spowodował spadek do klasy "A". Degradacja Błażowianki była bardzo pechowa i wynikała z tego, że zdegradowane z Klasy Międzyokręgowej rezerwy Stali Rzeszów, spadały właśnie do ligi gdzie grała Błażowianka i w myśl przepisów zespół z dwunastego miejsca Klasy Okręgowej musiał ją opuścić.



Pechowy spadek rozzłościł piłkarzy Błażowianki, postanowili oni na powrót do nie czekać dłużej niż rok. Trenerem pozostał Wiesław Gołda. W zespole nastąpiły zmiany, drużynę opuścili Wojciech Kosztyła, Jacek Bajda w ich miejsce doszedł wychowanek Marcin Mijalny. Już początek rozgrywek sezonu 1993/4 pokazał, że Błażowianka będzie ich faworytem. Zimowit Zalesie w inauguracyjnej kolejce mimo porażki był zadowolony z jej rozmiarów. Trudny mecz w Zwięczycy z Motorem Boguchwała udało się wygrać dzięki bramce niezawodnego Jacka Sowy w 84 minucie, bezproblemowe zwycięstwo z Eurokarem Zwięczyca potwierdziło klasę Błażowianki. Fatalnie rozpoczął się mecz w Gliniku Charzewskim z Pogórzem, gdyż nieprzystosowani do bardzo krótkiego boiska nasi gracze po dziesięciu minutach przegrywali dwoma bramkami, reprymenda trenera Gołdy podziałała mobilizująco i w efekcie wywieźliśmy z gorącego terenu remis. Małe niepowodzenie powetowaliśmy sobie gromiąc w następnej kolejce Inter Gnojnica. Mecz w Niechobrzu z Jednością mimo sporej przewagi i sytuacji bramkowych, z których wykorzystaliśmy tylko jedną za sprawą Andrzeja Wójciaka, tylko zremisowaliśmy. Potem przyszedł mecz z rewelacją rozgrywek Piastem Wolica Piaskowa, który liderował w tabeli. Własny stadion, własna publiczność byli sprzymierzeńcami naszej drużyny i po ciekawym boju wygraliśmy dość gładko. Derby żądzą się swoimi prawami i tak było w Hyżnem, gospodarze zagrali bardzo ambitnie i o mały włos nie zgarnęliby całej puli. Na nasze szczęście Rafał Sobczyk i z karnego Andrzej Wójciak uratowali remis. W trzech ostatnich meczach rundy Błażowianka gromiła swych rywali Plon Klęczany wyjechał z Błażowej z bagażem ośmiu goli, a Wisłok przywiózł w swym worku dziewięć bramek do Wiśniowej. W ostatnim spotkaniu we Frysztaku działy się rzeczy bardzo dziwne, gospodarze objęli prowadzenie, lecz szybko doprowadziliśmy do prowadzenia, potem przy każdej akcji Błażowianki sędziowie Pan Kozub z synem dbali aby kończyć szybkie akcje Błażowianki przed polem karnym Strzelca. Na faule rywali nie reagowali, kontuzji w tym meczu nabawił się Jerzy Kanach, Grzegorz Hus wyleciał z boiska z czerwoną kartką, nie byli jednak w stanie odwrócić losów meczu, gdyż podopieczni Wiesława Gołdy strzelali bramki w sposób nie podlegający podważenia. Wiosenną rundę Błażowianka rozpoczęła z nowo pozyskanymi zawodnikami Dynovii, Wiesławem Dominem oraz Kazimierzem Wasieńką. W meczu z Zimowitem dzięki bramce Andrzeja Wujciaka dwa punkty powędrowały do Błażowej, mecz z Motorem Boguchwała mimo zdecydowanej przewagi zakończył się bezbramkowym remisem, podobnie jak i spotkanie w Zwięczycy z Eurokarem. Pogórze Glinik Charzewski, objął prowadzenie w Błażowej już na początku meczu, lecz błażowianie odpowiedzieli aż siedmiokrotnie i już w tym momencie stało się jasne, że tylko kataklizm może nas pozbawić awansu. Remisy w Gnojnicy i Wolicy Piaskowej przedzieliło pewne zwycięstwo z Jednością. Kropkę nad i zespół postawił w meczu z Polonią Hyżne, gromiąc derbowych rywali bardzo wysoko. Bardzo dziwny przebieg miało spotkanie w Klęczanach, miejscowy Plon broniący się przed spadkiem rozpoczął rewelacyjnie i już po trzech minutach objął dwubramkowe prowadzenie. Kiedy gospodarze zaczynali cieszyć się z sensacyjnego zwycięstwa, sprawy w swe ręce wziął Grzegorz Hus i w ciągu dziesięciu minut ustrzelił klasycznego hat-tricka, doprowadzając miejscowych do rozpaczy. Grający bez presji zawodnicy Błażowianki ponieśli pierwszą porażkę w Wiśniowej ulegając minimalnie. Ostatni mecz ze Strzelcem potwierdził dominację Błażowianki, awans stał się faktem.



Działacze Błażowianki pomni degradacji sprzed roku, sprowadzili do drużyny kolejnych graczy. Roberta Ślęczkę pozyskano z Polonii Hyżne, zaś Jacka Szajnika z Dynovii, obaj to napastnicy. Najważniejszą jednak zmianą była pozycja trenera, Wiesław Gołda mimo próśb działaczy zrezygnował z pracy, jego miejsce zajął dawny trener Błażowianki Stanisław Warchałowski. Początek sezonu 1994/5 to znakomity mecz z rezerwami Stali Rzeszów wzmocnionymi w 90% graczami trzecioligowymi. Wprawdzie gospodarze ulegli wyżej notowanym rywalom, lecz pozostawili po sobie dobre wrażenie, co pokazał mecz w Mielcu z Gryfem, gdzie dzięki dwóm bramkom Rafała Sobczyka odnieśliśmy zwycięstwo. Znakomitą skutecznością w meczu z Jaworem Krzemienica popisał się Robert Ślęczka strzelając cztery bramki, trzy dołożyli koledzy z drużyny i Błażowianka mogła się cieszyć z najwyższej wygranej w V lidze. W Sokołowie Małopolskim znów dał znać o sobie arbiter, już w dziesiątej minucie wyrzucając z boiska Jacka Sowę. Dzielnie walcząca Błażowianka za sprawą Kazimierza Wasieńki i Jacka Szajnika objęła prowadzenie 2:1, jednak Zdzisław Napieracz grający trener gospodarzy najpierw strzałem z wolnego wyrównał a już w 98 minucie dał zwycięstwo swej ekipie. Błażowianka w meczach z Gryfem, Jaworem i Sokołem musiała radzić sobie bez etatowego bramkarza Rafała Wandasa wcielonego do armii, z konieczności rękawice przywdział zawodnik z pola Robert Mijalny, do którego nie można mieć pretensji o utracone bramki. Przed spotkaniem z Niwiskami sprowadzono z rzeszowskiej Stali Rafała Pomianka, który z miejsca stał się pupilem kibiców. Już w meczu ze wspomnianym zespołem z Niwisk popisał się asystą do Jacka Szajnika, a jego interwencje były nagradzane gromkimi brawami. Właśnie dzięki jego fantastycznemu refleksowi zawdzięczamy remis w Soninie oraz zwycięstwo w Rzeszowie z rezerwami Resovii. Błażowianka kontynuowała dobrą passę remisując u siebie z Budami Łańcuckimi, pokonując dzięki trzem bramkom Jacka Szajnika w Kolbuszowej tamtejsze rezerwy, a następnie po fantastycznym spotkaniu lidera rozgrywek Piasta Nowa Wieś dzięki bramce w drugiej połowie Roberta Ślęczki. remisy Ceramikiem w Przybyszówce, Włókniarzem w Rakszawie oraz z Grodziszczanką plasowały zespół w ścisłej czołówce. Dramatyczny przebieg miało spotkanie z Koroną Załęże, przeciwnik objął prowadzenie, lecz Błażowianka szybko wyrównała a w końcówce pierwszej połowy Robert Mijalny kapitalnym strzałem z wolnego dał nam dwa punkty. Ostatnie spotkanie w Borowej zakończyło się wysoką porażką. W przerwie zimowej w zespole nastąpiły spore zmiany, Wiesław Domin powrócił do Dynovii, Robert Ślęczka przeniósł się do Sokołowianki Sokołów Małopolski, a Rafał Pomianek do Pogonii Leżajsk. Nowym bramkarzem został Piotr Guzek sprowadzony ze Stali Rzeszów. Początek był w miarę udany, gdyż odnieśliśmy zwycięstwa z Gryfem Mielec oraz przywieźliśmy punkt z Krzemienicy. Najlepszy mecz w rundzie z Sokołowianką został przegrany w najmniejszych rozmiarach, w Niwiskach dzięki bezbłędnej skuteczności wygraliśmy, lecz od tego momentu w ekipie Stanisława Warchałowskiego zaczęło dziać się coraz gorzej. Klęska na swoim stadionie ze słabiutką Sawą, porażka z rezerwami Resovii pokazały, że kryzys się pogłębiał. Słabo przygotowany zespól do rozgrywek zdołał wprawdzie wygrać w Budach Łańcuckich, ale już za tydzień uległ rezerwom Kolbuszowianki a następnie wysoko w Nowej Wsi. Słabiutkie mecze przeplatane były w miarę udanymi, czego dowodem była wygrana konfrontacja z Ceramikiem. Końcówka sezonu to kolejne przegrane w Grodzisku, z Włókniarzem i w Żałężu. Walkower w ostatnim spotkaniu pozwolił zająć zespołowi najwyższe w historii klubu do tego momentu ósme miejsce.
Ponowny awans nastąpił w 2000 r. Zespół okazał się wtedy rewelacją rozgrywek V ligi. Pod wodzą Tomasza Orłowskiego drużyna skończyła sezon w czubie tabeli(4 miejsce), a kiedy jej trener przeniósł się do GKS Katowice, jego miejsce zajął ponownie Wiesław Gołda, który także na mecie rozgrywek uplasował swój zespół na czwartym miejscu. Niestety trzecia przygoda z V ligą trwała już tylko o rok dłużej niż druga. Brak szczęścia nie pozwolił Błażowiance ponownie zawitać do Vligi w latach następnych, mimo dużego potencjału piłkarskiego. Na przeszkodzie kolejno stawały zespoły Wisłoka Strzyżów, Zimowita Zalesie i Jedności Niechobrz.
Dopiero zatrudnienie na stanowisku trenera(po raz trzeci), byłego wychowanka, a następnie gracza Waltera Rzeszów i Stali Rzeszów, pana Jana Kustry przyniosło awans w sezonie 2004/2005. Sezon 2005/2006 okazał się bardzo udany, bo podopieczni Jana Kustry powtórzyli osiągnięcie poprzedników i zajęli ponownie na mecie sezonu czwarte miejsce. Kolejny sezon jednak piłkarze Błażowianki rozpoczęli fatalnie, i po rundzie jesiennej nastapiła zmiana trenera. Stanowisko to objął młody perspektywiczny grający trener Tomasz Drewniak. Zadanie postawione przed nim przez działaczy mogło być tylko jedno, utrzymanie zespołu w V lidze. W pełni podołał temu zadaniu i wywindował drużynę na bezpieczne dwunaste miejsce. Sezon 2007/2008 przyniósł nam wahania formy naszych piłkarzy, po dobrej rundzie jesiennej nikt nie spodziewał sie trudnych chwil na wiosnę. Stało się inaczej. Musieliśmy do końca walczyć o zachowanie statusu piątoligowca. Dnia 8-9 czerwca 2008 roku nasz klub obchodził piękny jubileusz 85 - lecia istnienia i to właśnie wtedy również przyszło Błażowiance rozgrywać najważniejsze zawody sezonu. Los sprawił, że to niedziela 9 czerwca w dużej mierze zadecydowała o tym, że nasza drużyna utrzymała ligowy byt wygrywając z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie Jaworem Krzemienica. Wprawdzie sezon zespół ukończył na teoretycznie spadkowym miejscu, lecz po wykryciu korupcji w naszej lidze z udziałem dwóch drużyn, Błażowianka po wykluczeniu z rozgrywek zamieszanych w tą aferę zespołów nadal występowała w V lidze. W kolejny sezon 2008/2009 wkroczyliśmy z wielkimi nadziejami, które sięgały zajęcia bezpiecznej lokaty w rozgrywkach i uniknięcie kolejnych problemów z utrzymaniem. Nowym trenerem naszej drużyny po latach przerwy został Tomasz Orłowski, który w przyszłość patrzył pozytywnie. Runda jesienna po początkowo słabych wynikach zakończyła się zajęciem ósmej lokaty, która powinna cieszyć. Po zimowej przerwie przyszedł czas na rundę wiosenną, w której Błażowianka szybko miała zapewnić sobie cel czyli utrzymanie. Niestety znów zaczęło się pasmo meczy bez zwycięstwa. Pierwsze przyszło z rezerwami Stali Rzeszów w 23 kolejce, następne dopiero w Sokołowie Małopolskim gdzie zespół praktycznie zapewnił sobie ligowy byt. Paradoksem było to, że wiosną Błażowianka tylko czterokrotnie schodziła z boiska pokonana, ale pasmo aż ośmiu remisów (13 w sezonie) przekreśliło szansę zajęcie wyższego miejsca. Wspominając poprzednie dwa sezony to dziewiąta lokata i tak jest sporym osiągnięciem podopiecznych Tomasza Orłowskiego. Sezon 2009/2010 zaczął się dla piłkarzy naszego klubu znakomicie, pierwsze wyjazdowe w historii klubu zwycięstwo w derbowym pojedynku w Dynowie, potem kolejny tryumf w derbach ze Strugiem trochę rozochociły kibiców i niestety zaciemniły obraz piłkarzom, którzy z meczu na mecz grali słabiej przegrywając na własnym boisku z teoretycznie słabszymi rywalami i w końcowym rozrachunku rundy jesiennej podopieczni Tomasza Orłowskiego z dorobkiem 20 punktów zajęli 9 lokatę. Bez zmian obyło się w przerwie zimowej w zespole Tomasza Orłowskiego i wszyscy oczekiwali powtórzenia wyniku z jesieni. Początek rundy wiosennej to zwycięstwo z niewygodną drużyną z Wólki Niedźwiedzkiej a następnie pewna wygrana po dwóch rzutach karnych w lokalnych derbach ze Strugiem Tyczyn. Potem było zwyczajnie beznadziejnie. Porażki w Rakszawie i w Rzeszowie z Koroną dałoby się jakoś wytłumaczyć, ale już tragicznej postawy na własnym terenie z Sawą i Zimowitem nie. Były to chyba dwa najgorsze występy zespołu od wielu lat. Po szeregu porażek zawodnikom zaczęły trząść się nogi i w żaden sposób nie potrafili się przełamać. Pozytywem było to, że zaczęli walczyć, a to przynosiło remisy z Dynovią, Grodziszczanką i w Dąbrówkach. W meczu z liderem z Krasnego po bardzo dobrej grze również padł remis, jednak PZPN Rzeszów zweryfikował to spotkanie karając nasz zespół za grę w tym spotkaniu zawodnika z nadmiarem żółtych kartek. Ważny punkt wywiózł zespól z Łańcuta remisując po karnym w końcówce spotkania. Najważniejsze mecze miały dopiero nadejść. Rezerwy rzeszowskiej Stali już w pierwszej połowie prowadziły dwoma bramkami, a nasza drużyna nie przypominała choćby tej z poprzednich czterech meczy. Po przerwie i reprymendzie w szatni wreszcie drużyna zaczęła spisywać się na miarę oczekiwań. Po zdobyciu kontaktowej bramki, niestety musieliśmy grać w osłabieniu, jednak to wzmocniło morale. Wyrównanie padło w końcówce spotkania a w doliczonym czasie gry zwycięską bramkę zdobył niezawodny Marcin Mijalny trafiając w okienko z wolnego. Dopełnieniem starań o utrzymanie miały być zwycięstwa z już zdegradowanymi Wisłokiem w Strzyżowie i Piastem Nowa Wieś u siebie. Pierwszy warunek został spełniony drugi tylko połowicznie, ale przy dobrych wynikach na innych boiskach zapewniliśmy sobie byt w V lidze na kolejkę przed zakończeniem sezonu. Ostatni mecz w Górnie i porażka dały Błażowiance 12 lokatę w tabeli z dorobkiem 37 punktów.
Po sezonie Tomasz Orłowski zakończył współpracę z Błażowianką a jego miejsce zajął Tomasz Drewniak. Zmiana trenera na zespół podziałała mobilizująco i od początku rundy skrzętnie zbierał on punkty pozostawiając przy tym dobre wrażenie piłkarskie. Dobra gra w defensywie oraz skuteczność Piotra Kruczka dała na koniec rundy jesiennej znakomite trzecie miejsce. Drużyna zaimponowała szczególnie w spotkaniu derbowym z Dynovią na jej stadionie, gdzie faworyt musiał uznać wyższość świetnie zorganizowanej Błażowianki. Wiosną już tak dobrze nie było, znów dały znać o sobie stare mankamenty, zbytnia pewność po udanej rundzie jesiennej, co przekładało się w przygotowaniach, do tego brak skuteczności i walki cechującej od zawsze nasz team. Na szczęście znów obudziliśmy się w odpowiednim momencie i po udanej końcówce sezonu mogliśmy cieszyć się z piątego miejsca. Sezon 2011/2012 od początku zaczął się źle, wyjazdy za chlebem, kontuzje i brak odpowiedniego podejścia do meczów spowodowała częste porażki. Tylko spotkania z Orłem z Wólki Niedźwiedzkiej i ostatnie ze Stobierną mogą żywić nadzieję, że runda wiosenna nie będzie ostatnią w V lidze przed 90 lecie klubu. Wiosna sezonu 2011/2012 rozpoczęła się dość nietypowo, gdyż Błażowianka otrzymała punkty walkowerem z outsaiderem Gromem, następnie w derbowym pojedynku z faworyzowaną Dynovią, Błażowianka przywiozła cenny punkt, choć była bardzo blisko wygranej. W Wielkanocną Sobotę rywalem Błażowian był zespół Grodziszczanki, mecz zakończył się bezbramkowym remisem, lecz spotkanie to miało ciąg dalszy i zakończyło się w sądzie. Gospodarze stwierdzili w zespole gości nieuprawnionego gracza i natychmiast po meczu złożyli protest do PZPN Rzeszów przedstawiając niezbite dowody przedstawiające oszustwo zawodników rywala. Niestety Podkarpacki Związek Piłki Nożnej odrzucił protest i nie przyznał oczywistego walkowera. Prezes Kruczek jednak wziął sprawy w swoje ręce i zgłosił nadużycie w prokuraturze, gdzie już na pierwszej rozprawie rozstrzygnięto sprawę na korzyść Błażowianki. Trener Edward Słysz przyznał się do popełnionego czynu i sąd wymierzył mu stosowną karę. Niestety wyrok zapadł już w kolejnym sezonie ligowym i Błażowianki punktów nie zyskała, została jednak satysfakcja, że prawda zwyciężyła zło. Wracając do ligi, Błażowianka nie zamierzała się poddawać i walczyła o kolejne punkty. Wprawdzie nie udało się w Wólce Niedźwiedzkiej, gdzie po walce uległa jedną bramką, to już w kolejnej rundzie spotkań uporała się z Łańcuckim ŁKS, mimo, że rozpoczęła ten mecz fatalnie i tylko dzięki nieskuteczności gości nie przygrywała po piętnastu minutach gry trzema bramkami. Goście nie dobili leżącego, a na dodatek mieli fatalnie dysponowanego bramkarza i polegli wysoko. Kolejne derby i zwycięstwo w Tyczynie, gdy wydawało się, że utrzymanie jest coraz bliżej przyszła porażka na własnym stadionie z Trzebowniskiem, remis w Dąbrówkach i znów porażka z rezerwami rzeszowskiej Stali. Pojedynkiem ostatniej szansy nazwano mecz z walczącą o awans Sawą, punkty zostały w Błażowej po bardzo emocjonującym meczu i odżyły nadzieje. Dwa kolejne remisy z Górnovią w Górnie i w Błażowej z Koroną smakowały inaczej. Pierwszy przyjęto z radością bo w przekroju całego meczu byliśmy zespołem zdecydowanie słabszym w drugim zaś, kiedy ważyły się losy utrzymania drużyna zagrała fatalnie, bez walki. Jednak w bezpośrednim pojedynku o trzymanie nadal zachowaliśmy minimalną przewagę nad Koroną. Znając i pamiętając o tzw. "niedzielach cudu" do utrzymania w trzech ostatnich kolejek potrzebowaliśmy pięciu punktów. W meczu w Strzyżowie z liderem istniała szansa na remis niestety w końcówce gospodarze zdobyli bramkę na wagę trzech oczek. Na nasze szczęście bezpośredni rywal doznał także porażki i wystarczyło już do zapewnienia ligowego bytu wywalczyć dwa oczka. Błażowianka zrealizowała cel w meczu z Głogovią, w którym błysnął nowicjusz Grzegorz Sowa w początkowe pięć minut zdobywając dwa gole, a za moment gospodarze dołożyli trzeciego i choć rywal przycisnął i doprowadził do kontaktowego wyniku to w końcówce po szybkich kontrach miejscowi zapewnili sobie zwycięstwo i jak się później okazało utrzymanie. Ostatni mecz w Stobiernej był meczem o pietruszkę a remis chyba zadowolił oba teamy.
Po zakończonym sezonie 2011/2012 doszło do eskalacji konfliktu pomiędzy działaczami klubu a PZPN Rzeszów, Błażowianka wraz z klubami Wenecjanka Lecka oraz SZiK Wola Rafałowska sprzeciwiły się polityce działaczy z Rzeszowa odnośnie traktowania po macoszemu małych klubów. Niestety jak to zwykle bywa "silniejszy" szybko sprowadził maluczkich do parteru. Związek za działania działaczy przeciwko PZPN zawiesił Błażowiankę w prawach członka i uniemożliwił start w rozgrywkach. W obronie klubu stanęły władze Miasta Błażowa na czele z Burmistrzem oraz Przewodniczącym Rady i rozpoczęto na szeroką skalę negocjacje o powrót Błażowianki do gry. W negocjacjach brał udział nawet Prezydent Miasta Rzeszowa, który przyczynił się do ugody między zwaśnionymi podmiotami. Warunkiem przywrócenia Błazowianki było ustąpienie ze stanowiska Prezesa klubu Stanisława Kruczka, władzę po nim przejął zasłużony na Podkarpaciu trener między innymi Stali Rzeszów, Piasta Nowa Wieś czy Włókniarza Rakszawa, mieszkaniec miasta Jan Kustra. PZPN Rzeszów po spełnieniu warunków dnia 16 sierpnia przywrócił Błażowiankę wraz z dwoma innymi w/w klubami do rozgrywek. Niestety piłkarze zamiast skupić się na treningu i pokazaniu swych umiejętności, kontynuowaniu dobrej wiosennej passy usiedli na laurach i od swego pierwszego, ligowego spotkania uraczali swych kibiców nieudolnością. Porażka goniła porażkę. Klęska u siebie ze Strugiem, z beniaminkiem z Medyni Głogowskiej w Niechobrzu i Rakszawie natychmiast umiejscowiły zespół na końcu stawki wraz z grającym odmienionym składem spadkowicza z III ligi Amore Zaczernie. W kolejnych meczach powiało optymizmem, bo udało się pokonać Przybyszówkę i wspomniane Amore w międzyczasie przegrywając w Głogowie Małopolskim, gdzie jeszcze w 80 minucie Błażowianka prowadziła. Po wyraźnej porażce w Górnie, przyszło zwycięstwo z Grodziszczanką. Wyjazdy nie służyły podopiecznym Drewniaka i bez punktów wrócili jego gracze z meczu z rezerwami Stali Rzeszów, by znów na własnych śmieciach pokonać Trzebownisko. Końcowe pięć spotkań rundy powiększyło dorobek Błażowianki tylko o jedno oczko zdobyte w Dąbrówkach. Słabe występy i wyraźne porażki z Orłem, Sawą i Stobierną, oraz porażka po najlepszym meczu rundy z Dynovią wyraźnie oddaliły marzenia o utrzymaniu. Wiosną miało być lepiej, choć nikt, nawet wśród graczy nie liczył na utrzymanie w lidze. Zaczęło się niespecjalnie, bo od porażek z Włókniarzem i w Przybyszówce. W kolejnych trzech spotkaniach zdobyliśmy siedem punktów po pechowych remisie w ostatniej minucie z Głogovią, zwycięstwach z Amore i Górnovią. W jednym z najważniejszych meczy o utrzymanie nie sprostaliśmy w Grodzisku Dolnym miejscowej Grodziszczance. Walcząca Błażowianka nie poddała się jednak i kolejno pokonała rezerwy Stali, na wyjeździe Trzebownisko, następnie Orła, zremisowała w Soninie i odprawiła z kwitkiem zespół z Dąbrówek. Nagle okazało się że na sześć kolejek przed końcem ligi wysforowaliśmy się nad kreskę. Aby się tam utrzymać potrzeba było jeszcze kilku punktów, niestety w najważniejszych spotkaniach nie sprostaliśmy w Medynii Astrze, w Tyczynie Strugowi, w Dynowie Dynovii. Pocieszeniem pozostało zwycięstwo na mistrzem ligi Jednością Niechobrz, ale ta wygrana okazała się pyrrusowa. Ostatni mecz ze Stobierną zakończył się polubownym remisem i spadkiem do Klasy "A". Po zakończonym sezonie z funkcji trenera zrezygnował Tomasz Drewniak. Działacze jego funkcję powierzyli Łukaszowi Wielgosowi, bramkarzowi Błażowianki.

Banery
V liga
7 kolejka

Reslogistic Błażowianka Błażowa


Bratek Bratkowice


17.09.2017r. (niedziela)


5:2 (1:1)


V liga
8 kolejka

Reslogistic Błażowianka Błażowa


Crasnovia Krasne


24.09.2017r. (niedziela)


13.00


Tabela
V LIGA
1.Korona
71915-4
2.Strug
71412-5
3.Strumyk71314-6
4.Sokół
71315-9
5.Błażowianka 71315-12
6.Błękit71110-11
7.Dynovia71111-15
8.Sawa71015-11
9.Bratek7 9 12-11
10.Grodziszcz. 7914-14
11.Iskra7913-16
12.Jedność
779-12
13.Stobierna779-13
14.Crasnovia
7615-24
16.Resovia II747-15
16.Aramix
717-15
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Administrator
15/03/2017 18:38
Sparing juniorów ze Strugiem w sobotę o 13:00. Zbiórka 12:00 w klubie.

Administrator
20/02/2017 13:23
Zapraszam do poczytania i logowania.

Administrator
03/01/2017 09:54
Trening 12 styczeń, czwartek 18.30Od pierwszego treningu zapowiada się ciężka praca. Zapraszamy wszystkich piłkarzy

Administrator
28/12/2016 08:51
29 grudzień (czwartek) 18.30 hala, proszę o obecność wszystkich piłkarzy Błażowianki.

temik3
22/11/2016 16:18
Hala dla Błażowianki : pon. 20.00 czw. 18.30

Archiwum
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 87
Nieaktywowany Użytkownik: 0
Najnowszy Użytkownik: marcinirzyk
Tabela juniorzy 99
Klasa A1 (junior)
1.Włókniarz4937-1
2.Wisłok3912-3
3.Błażowianka398-2
4.Tatyna5724-10
5.Jedność349-10
6.Sokółz336-7
7.Budovia427-14
8.Start200-23
9.Sawa401-38